Fighting

Dito Montiel skradł moje serce historią, którą opowiedział w filmie Wszyscy twoi święci. Zebrał znakomitą obsadę (Chazz Palmintieri, Robert Downey Jr., Shia LaBeouf) i zabrał widzów w świat swojego dzieciństwa. Autobiograficzny wymiar tej opowieści był jej ogromną zaletą, której zabrakło najnowszemu dziełu Montiela - Fighting.

Reżyser postanowił tym razem stworzyć film o brutalnych, nielegalnych walkach w podziemiu Nowego Jorku. Głównym bohaterem uczynił Shawna MacArthura - byłego zapaśnika o nazwisku tak amerykańskim i osobowości tak szlachetnej, że aż się niedobrze robi. A gdy dodam, że Shawna zagrał jeden z największych ulubieńców nastolatek, Channing Tatum, to nie muszę chyba wyjaśniać, jak bardzo wielowymiarowa jest główny bohater Fighting.

Ale wracając do historii - Shawn zostaje wyłowiony z tłumu przez Harveya Boardena, bliżej nieokreślonego cinkciarza, który obiecuje młodemu wojownikowi sławę i pieniądze. Biedny Shawn, jako że dosłownie jest biedny, przystaje na propozycję i tak zaczyna się jego fenomenalna kariera w świecie nielegalnych walk. Oczywiście znajdziecie w Fighting stałe punkty programu - dziewczynę, przyjaźń, dawnych wrogów i dylematy moralne. No i naturalnie happy end i ostateczny triumf protagonisty.

Jak to możliwe, że reżyser, który popełnił jeden z moich ulubionych filmów, tak bardzo podpadł mi swym najnowszym dziełem? Tak to jest, gdy ktoś próbuje z klasyki zrobić tandetę, a za klasykę należy uznać Fight Club. Oczywiście nie jest to wierna kopia filmu Finchera, ale oczywistych inspiracji po prostu nie sposób nie zauważyć. Montiel sam podłożył sobie świnię, a niestety tym razem dodatkowo nie popisał się z obsadą. Terrence Howard jako Harvey jest uroczo nieporadny, a jego cielęcy wzrok raz po raz wzbudzał moje wątpliwości co do zasadności dalszego katowania się filmem Dito. Tatum, Guzman i cała reszta groźnych typów więcej się krzywiła niż robiła złego.

Czego się jednak spodziewać po aktorach, jeżeli esencja tego filmu - czyli tytułowy fighting - położony został wręcz koncertowo? Nie dość, że jest tego jak na lekarstwo (w przeciwieństwie do cielęcych spojrzeń Howarda), to jeszcze jakość walk woła o pomstę do nieba. Kto by chciał taki cyrk oglądać, nie mówiąc o obstawianiu?!? W Fight Club nikt nie obstawiał, a krwawicy było więcej, niż u Montiela.

Zabrakło w Fighting podstawowych elementów, które powinny charakteryzować tego typu kino, dlatego czas, który zamierzaliście poświęcić na ten film, spożytkujcie na coś bardziej ekscytującego. A ja poczekam, aż Montiel się zrehabilituje.



Fighting; premiera: 24.04.09; reżyseria: Dito Montiel; scenariusz: Dito Montiel, Robert Munic; obsada: Channing Tatum, Terrence Howard, Luis Guzman, Brian White

Komentarze