Miasto złodziei

Wszystko jasne. Przejrzałem cię, Benie Afflecku. Musiałeś sam zasiąść na reżyserskim stołku, by zagrać najlepszą rolę w karierze. Nikt inny nie był w stanie wycisnąć z ciebie tego, co najlepsze, prawda? No, może i prawda.

Boston w twoim Mieście złodziei to miasto, w którym nie ma już Świętych. To dobrze dla granego przez ciebie Douga i jego bandy, bo skończylibyście marnie. Boston, a szczególnie jedna z jego dzielnic - Charlestown - jawi się jako miasto przemocy i bezprawia, choć pełne ciekawych postaci i bogatej, irlandzkiej tradycji. Wy jednak nie macie zamiaru pielęgnować tradycji - chyba, że za jej przejaw uznacie irlandzką zieleń skradzionych pieniędzy.

Napadacie na banki. Podczas jednej z pierwszych akcji twój przygłupi przyszywany brat bierze za zakładniczkę kierowniczkę banku. Nic jej nie robicie, ale ta krótka chwila specyficznej znajomości wystarczy, byś zadużył się w Claire. Staniesz przed trudnym wyborem - miłość i uczciwe życie czy lojalność wobec kumpli i poddanie się przeznaczeniu, którym wydaje się więzienie? Wybór stary jak świat, jednak nadal niełatwy.

Gdyby nie wspomniany braciszek, twoje życie byłoby prostsze, a decyzja łatwiejsza. Dla niego jednak jesteś w stanie zrobić wiele. Czy opłaci się to któremuś z was? Ciężar tej historii, narastający z kolejnym minutami filmu, zapowiada, że nie.

Gratuluję, Benie Afflecku. Udało ci się zagrać wreszcie znakomitą rolę dramatyczną, w dodatku otaczając się równie znakomitymi aktorami, jak Jeremy Renner, Rebecca Hall, Jon Hamm czy ś.p. Pete Postlethwaite. Mam jednak nadzieję, że przy okazji kolejnego filmu zrezygnujesz z przydługich, przegadanych scen na rzecz ożywczego dla historii humoru.

Wtedy możesz być pewien uznania Akademii.


Tytuł: Miasto złodziei
Tytuł oryginalny: The Town
Premiera: 08.09.2010
Reżyseria: Ben Affleck
Scenariusz: Ben Affleck, Peter Craig, Aaron Stockard, na podstawie powieści Prince of Thieves Chucka Hogana
Zdjęcia: Robert Elswit

Komentarze