Contagion. Epidemia strachu

Dziesiątki obejrzanych filmów o tematyce epidemii nie skłaniały mnie do obejrzenia kolejnej powtórki z rozrywki. Skłoniła mnie zaś do tego wyjątkowa obsada i obiecujące recenzje, jakie zbierał Contagion na Zachodzie. Obeszło się bez fajerwerków - film Stevena Soderbergha to kolejna amerykańska przestroga i przypomnienie o myciu rąk. Świetnie zagrana i wyreżyserowana.

Standardowa linia fabularna - nieznany śmiertelny wirus w błyskawicznym tempie dziesiątkuje kolejne państwa. Grupa ludzi próbuje uchronić się przed pandemią, a jednocześnie znaleźć skuteczną szczepionkę, by zapobiec kolejnym zgonom. Rodzice umierają, dzieci konają w bólu, światłe umysły nie jedzą i nie śpią, pracując w laboratoriach. Ludzkości musi się udać. W tle wojny na ulicach: o żywność, o godność, o wszystko. Nie można nikogo winić ani nikomu zaufać. Najbogatsi ukrywają się bezpieczni, najważniejsi jako pierwsi dostają leki. Społeczeństwa już nie ma.

Soderbergh ani na chwilę nie pozwala widzowi odetchnąć. Narracja zmienia się jak w kalejdoskopie, w zależności od bohatera i okoliczności. Plejada bardzo dobrych aktorów - Matt Damon, Laurence Fishburne, Kate Winslet czy Jude Law - to ludzie w większości sobie nieznani, pochodzący z różnych środowisk. Zdradzany przez żonę ojciec dwójki dzieci, poważny naukowiec i jego asystentka, popularny bloger-showman - nie mają ze sobą nic wspólnego, poza chęcią przetrwania i ocalenia swego cennego życia. Oni zachowają w sobie resztki godności, ale co z resztą ludzkości? W chwilach zagrożenia wychodzą na wierzch najbardziej prymitywne, zwierzęce instynkty i to znakomicie pokazał Soderbergh.

Podobają mi się Winslet i Fishburne, irytuje mnie Law, zupełnie bez wyrazu wypadają Damon i Marion Cotillard, aktorka, która wciąż nie może odnaleźć swojej tożsamości w Hollywood. Wszyscy jednak trzymają poziom, pozwalający zaliczyć Contagion do filmów co najmniej udanych. Od strony wykonawczej jest jednak znacznie lepiej, niż od strony merytorycznej. Scenariusz posiada liczne, bardzo poważne dziury w elementarnej logice, których nie można wytłumaczyć presją i strachem, jakie stają się udziałem bohaterów.

Głównym nieporozumieniem jest fakt, iż naukowcy większość wysiłków wkładają w tworzenie szczepionki, miast robić wszystko, by odnaleźć główne ognisko śmiertelnej choroby. Najwspanialsze antidotum nie pomoże, jeżeli w dalszym ciągu zarażani będą kolejni mieszkańcy najróżniejszych zakątków Ziemi. Można się domyślać, iż amerykańscy naukowcy w swym kompleksie wyższości mieli w planie stworzenie szczepionki dla 7 miliardów ludzi. Tak czy inaczej, tak poważny błąd merytoryczny jest co najmniej zawstydzający.

Prawdopodobnie jednak twórcy Contagion nie zamierzali ze swym filmem docierać do odbiorców, którzy kwestionowaliby wydarzenia na ekranie. Przygotowali film z wysokiej jakości opakowaniem firmującym dość pospolitą zawartość. Obejrzałem i nie zawiodłem się, ale też nie oczekiwałem niczego odkrywczego.



Tytuł: Cotagion. Epidemia strachu
Tytuł oryginalny: Contagion
Premiera: 3.09.2011
Reżyseria: Steven Soderbergh
Scenariusz: Scott Z. Burns
Zdjęcia: Steven Soderbergh
Muzyka: Cliff Martinez
Obsada: Matt Damon, Laurence Fishburne, Kate Winslet, Jude Law, Marion Cotillard, Gwyneth Paltrow, Monique Gabriela Curnen, John Hawkes, Grace Rex, Jennifer Ehle

Komentarze